Warsztaty dziennikarskie

Ogrody zwyczajnego piękna

Email Drukuj PDF

Niepowtarzalną okazją do obejrzenia fantastycznego filmu i spróbowania wyśmienitych potraw jamajskich będzie obecność w Chrześcijańskim Otwartym Ogrodzie.

Pierwszy Festiwal Otwarte Ogrody w Milanówku odbył się w 2007 roku, jest on wpisany w „Program na rzecz ochrony dziedzictwa naturalnego i kulturowego”. Pozwala odwiedzić nam inspirujące, na co dzień niedostępne miejsca. W Polsce swe ogrody otwierają między innymi: Milanówek, Podkowa Leśna, Komorów, Warszawska Sadyba, Konstancin. W pierwszym z wymienionych miast prezentować się będą takie ogrody jak: „Milanówek – Mały Londyn”, Ogród K.87Akty w małym mieście”, Ogród ekstremalny, Studium Dobrego Smaku, Ogród dla dzieci „Święto Truskawki”. My zapraszamy dziś do Ogrodu Chrześcijańskiego.

Kto jest twórcą Chrześcijańskiego Ogrodu?

Dawn i Karol Grant-Skiba, mieszkańcy Milanówka i Chrześcijańskie Stowarzyszenie Soteria – mówi współorganizator ogrodu, Piotr Kosowski.

Czym zajmuje się Stowarzyszenie?

Rozwijaniem świadomości chrześcijańskiej w społeczeństwie i wskazywaniem na fakt, że chrześcijaństwo to o wiele więcej niż religia i wcale nie jest nudne.

Od jak dawna funkcjonuje Soteria?

Prawnie dopiero od roku, w rzeczywistości działamy trzeci rok. Mamy za sobą kilkanaście zorganizowanych spotkań i warsztatów dla prawie dwóch tysięcy uczestników łącznie, którzy przekonują się do idei chrześcijaństwa jako atrakcyjnego i pożytecznego społecznie stylu życia.

Który raz bierzecie udział w FOO?

Otwarty Ogród prezentujemy po raz pierwszy, jest to nasz debiut.

Jak dowiedzieliście się o możliwości wzięcia udziału w Festiwalu Otwarte Ogrody?

Dzięki dotychczasowej współpracy z Milanowskim Centrum Kultury w planowaniu wspólnych przedsięwzięć.

Gdzie będzie wasz ogród i w jakich porach można go odwiedzać?

Zapraszamy do ogrodu Dawn i Karola Grant-Skibów przy Granicznej 6. Planujemy wspólne działania 6 i 7 czerwca od godziny 15 do wieczora.

Co będzie się działo, jaki jest plan imprezy?

Będą zabawy integracyjne dla dzieci i rodziców, zabawy i quizy językowe. Ponieważ właścicielka ogrodu pochodzi z Jamajki, będzie można spróbować jamajskich i wegetariańskich potraw. W sobotę mamy koncert na żywo polskiego zespołu CCM – Via Fides i amerykański gospel na DVD. W niedzielę zapraszamy do stoisk z wegeżywnością i muzyką chrześcijańską, pokażemy też publicznie film „Luter”, którego w polskich kinach nie da się obejrzeć… Porozmawiamy o zdrowiu fizycznym i duchowym, damy wsparcie i wskazówki potrzebującym, będziemy zachęcać odwiedzających do czynnej aktywności z dziećmi, które dostaną najlepszą opiekę…

Czy przewidziano jakieś nagrody dla aktywnych uczestników?

Oczywiście, każdy będzie miał szanse wygrać coś ciekawego.

Jaki jest cel zaangażowania się Stowarzyszenia w Festiwal?

Jak już wcześniej wspomniałem, naszym celem jest rozwijanie społecznej świadomości chrześcijańskiej. Korzyścią dla Soterii będzie oglądanie prawdziwie szczęśliwych ludzi, którzy swoją uwagę skupią na Jedynym Bogu i swoich najbliższych. Chcemy przedstawić się Milanowianom, bo wcześniej nie było ku temu okazji, mimo, że Stowarzyszenie jest zarejestrowane właśnie w Milanówku.

jan.hasia

Warsztaty Dziennikarskie

CKiP w Milanówku

Patronat: Gazeta Grodziska

 

Brodzki w Stawisku

Email Drukuj PDF

Rozmowa z reżyserem Markiem Brodzkim, twórcą m.in. Wiedźmina, a także najnowszego filmu Stepy, kręconego częściowo w Stawisku.

Jak zaczęła się Pana przygoda z filmem?

Marek Brodzki: Moja kariera z filmem rozpoczęła się kiedy jeszcze byłem na studiach. Już wówczas myślałem o tym, że kino jest takim medium, które może przekazać najwięcej treści i jest taką sztuka, która jest mi najbliższa. Interesowałem się wtedy muzyką, aktorstwem, malowałem obrazy i zajmowałem się wieloma artystycznymi rzeczami. Pomyślałem, że to wszystko razem zawiera się właśnie w takim medium jakim jest kino. Także jak skończyłem studia udało mi się dostać pracę asystenta reżysera i tak się zaczęło. Pracowałem przez kilkanaście lat najpierw jako asystent, potem jako drugi reżyser, aż w końcu zacząłem sam reżyserować filmy.

Ta praca daje Panu pewnie satysfakcję.

Tak, oczywiście. Reżyserowanie jest specjalnym rodzajem sztuki. W filmie, jak już mówiłem, można połączyć bardzo wiele dziedzin: muzykę, grę aktorów, fotografię, ale przede wszystkim jest to przenoszenie pewnych treści. Jeśli my, jako artyści, chcemy o czymś mówić i dyskutować, tak żeby dotarło to do jak największej ilości odbiorców, to film jest medium które jest najbardziej nośne. Wiele ludzi chodzi do kina czy ogląda telewizję. To oczywiście sprawia bardzo wiele satysfakcji, jeżeli można robić filmy, które nawet jeśli budzą kontrowersję to są oglądane i pobudzają do myślenia..

Co jest Pana inspiracją do pracy?

Właściwie to świat, który nas otacza, ale też świat pewnych fantazji, który możemy znaleźć w literaturze czy w opowieściach. Wszystko to, co jest ciekawe i co nas w jakiś sposób interesuje czy zachwyca. Nawet to, jak czasami jadę autem i widzę jak zachodzi słońce, to wówczas nawet ta przednia szyba w moim samochodzie kojarzy mi się z ekranem filmowym, a jeszcze jeśli gra muzyka to od razu jest gotowy film. Pytanie o inspiracje jest ważne, bo trzeba się zastanowić o czym, na przykład ja, chciałbym robić filmy. Uważam, że warto jest robić filmy o takich wartościach jak miłość, jak przyzwoitość czy honor. To są rzeczy które się nigdy nie przewartościowują.

Czyli chce Pan przekazywać jak najwięcej treści...

Chodzi o to, żeby przez film mówić do ludzi, żeby coś mogli w tym przekazie znaleźć coś dla siebie. Zostawiamy widzowi wolność wyboru. Albo mu się coś podoba albo mu się coś nie podoba. Albo coś przyjmuje albo nie przyjmuje, ale wydaje mi się, że obowiązkiem naszym jest mówić o rzeczach, które są ważne. Może wtedy z tego będzie płynąć jakaś nauka. To już zależy od odbiorców, ale my powinniśmy próbować.

Na jakie trudności napotykacie najczęściej, jako filmowcy?

To zależy. Trudności może nam sprawić na przykład pogoda. Nigdy nie przewidzimy czy nagle nie spadnie deszcz albo czy nagle będzie świecić słońce. To są takie problemy z którymi się często borykamy. Trudności może sprawić pozyskianie sponsorów, a potem cała ogromna praca nad kostiumami i nad rekwizytami. To są takie trudności, które są wpisane w ten rodzaj pracy i są one do pokonania.

Jaki jest Pana największy sukces?

Właściwie (śmiech) moje największe sukcesy są jeszcze przede mną. Wszystko co do tej pory zrobiłem to jest według mnie jakiś etap. Nie chciałbym określać czegoś, co jest moim sukcesem. Jest nim to, że mam rodzinę, jestem zdrowy i jeszcze wiele mogę zdziałać. Z tego się cieszę i raczej wolałbym patrzeć w przyszłość i tam widzieć jakieś sukcesy. Tak naprawdę to całe nasze życie polega na wiecznym szukaniu czy doskonaleniu się. Ważne jest to, co mamy dzisiaj i cieszmy się z tego.

Pracował Pan w teatrze. Jakie są różnice między pracą w teatrze a na planie?

To jest zupełnie inny rodzaj pracy. Teatr to jest żywe słowo, żywy aktor, który mówi do żywych ludzi w bezpośrednim kontakcie. Natomiast kino daje pewien dystans. Ludzie oglądają grę aktorów, ale nie ma między nimi takiej bliskości jaka występuje na scenie. To jest zupełnie innego rodzaju energia, kiedy przenika z ekranu do ludzi i zupełnie inna, kiedy stoi tam żywy człowiek, który gra i przeżywa. Aktorzy na scenie karmią się energią widzów. Jeżeli widzą

że to, co grają odnosi skutek, że są rozumiani, że ludzie którzy siedzą na widowni przeżywają to, co się dzieje na scenie, to w pewnym sensie to ich uskrzydla. Grają wtedy zupełnie inaczej. Natomiast to, co jest na ekranie działa tylko na widownię, ale na ekran raczej nie podziała.

Może Pan opowiedzieć o produkcji, na planie której znajdujemy się dzisiaj?

Tak. To jest polsko-belgijski film. Nazywa się „Stepy”. Opowiada o historii młodej Polki, która w 1942 roku została aresztowana przez NKWD i zesłana na daleki wschód. W tym przypadku będzie to Kazachstan, do którego wybieramy się po zdjęciach tutaj - w Stawisku. Tam będziemy cały miesiąc pracować w okolicach Almaty.

Chce Pan przekazać coś Czytelnikom?

Namawiam wszystkich, którzy będą to czytali, do tego, żeby nie rezygnowali ze swoich marzeń. Ja marzyłem o tym, żeby robić filmy i to mi się udało. Żeby inwestowali w siebie. Już nie mówię o tym, że trzeba uczyć się języków, bo to jest podstawa w dzisiejszych czasach, kiedy możemy podróżować gdzie tylko chcemy i musimy się porozumiewać, ale to jest też kwestia pracy, którą kiedyś będziemy chcieli wykonywać. Namawiam wszystkich do tego, żeby byli dla siebie dobrzy, i żeby się szanowali. Bądźmy dobrymi ludźmi i wszystko też będzie dobrze. To jak nasz kraj będzie wyglądał w przyszłości zależy właśnie od was, więc byłoby fajnie, gdyby było przyzwoicie i przyjemnie.


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Aleksandra Stegienka

 

Wiersze dla samotnych

Email Drukuj PDF

Autorem tomiku „Wiersze dla samotnych, znalezione na śmietnisku życia” jest pan Jerzy "Aster" Leleń. Pracował wcześniej w Warszawskim Teatrze Lalek oraz Warszawskiej Operze Kameralnej.

Tomik poezji Jerzego Lelenia, to zbiór wierszy dla każdego. Jak sam tytuł sugeruje, każdy kto jest samotny, mniej lub bardziej odnajdzie coś dla siebie. Nie oszukujmy się, każdy czasami odczuwa potrzebę czyjegoś towarzystwa. Mówi się, że można być najbardziej samotnym wśród tłumu, co jest bardzo możliwe w naszych czasach. No ale, nie dyskutujmy się nad stanem moralności naszego świata, tę sprawę zostawmy specjalistom.

Tomik zapewnia czytelnikowi prawdziwą ucztę emocji. Można się śmiać i płakać. Czasami pozwoli czytelnikowi się irytować i załamać ręce. Każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre wiersze są napisane „lekkim” duchem, inne natomiast wymagają głębszego zastanowienia. Jednak poezja umożliwia nam własne jej postrzeganie. Każdy interpretuje ją inaczej i inne emocje ona uwalnia w ludziach. Nie można narzucić schematu „Jak czytać utwory poetyckie”. Poezja Lelenia umożliwia nam dryfowanie między naszymi interpretacjami, każdy dopasuje coś do swojego życia lub osoby. Są one związane z codziennym życiem czy też problemami z nim związanymi. Wszystko jest wzięte ze „śmietnika życia”. Tomik nie budzi negatywnych uczuć, co najwyżej odświeża naszą pamięć, wywołując schowane głęboko wspomnienia. Oby nie zabrakło poetów, którzy piszą o tym co im leży na sercu, a nie tylko na portfelu. Jest to niezmiernie ważne biorąc pod uwagę to, że aktualnie wierzy się w siłę pieniądza, a celem w życiu jest sporo zer na koncie w banku. Czasem warto sięgnąć po poezję, oderwać się od dzisiejszej rzeczywistości, tak brutalnej i namacalnej. Postarajmy się, by nie zyskać miana „Ludzi z powielacza”.

Anna Trochimowicz
Warsztaty Dziennikarskie
CKiP w Milanówku
Patronat: Gazeta Grodziska